U nas jesteś zwany również Gwiazdorem, międzynarodowo Santa Claus, ale najurokliwiej według mnie zowią Cię francuzi - Papa Noël. Zwracam się do Ciebie w poświątecznym liście, choć otwarcie przyznaję, że dość długo nie pisałam. Jak widzę ta „cisza” z mojej strony była błędem, dlatego spróbuję ją choć trochę naprawić. Na wstępie chciałam bardzo podziękować za moje tegoroczne prezenty - są naprawdę miłym gestem, zwłaszcza, że tym razem były to prezenty, a nie pieniądze w kopercie pod choinką. Mimo, że mnie cieszą, chciałam sprostować dziś trochę niedomówień, które musiały narosnąć przez te kilka lat mojego zwątpienia w Twoją osobę.
Nie wiem, skąd masz informacje, że zbieram porcelanowe lalki. Ja ich nie zbieram! Odkąd dałeś mi pierwszą ( pamiętam dokładnie - było to 6 grudnia 1998, a lalka miała rude włosy, butelkowozieloną sukienkę i kapelusz ) one same się zbierają! Na półkach w moim malutkim mieszkanku stoi więc porcelanowa, zakurzona rodzinka, dlatego przyznam, że cieszę się, iż w tym roku jej nie powiększyłeś.
Wiem, że bardzo lubisz dawać praktyczne prezenty –w żadnym wypadku nie marudzę, to nic złego! Co roku znajduję wzbogacenie mojej garderoby. Tegoroczny, świąteczny sweter z wełny i alpaki jest świetnym pomysłem dla takiego wiecznego zmarzlaka jak ja. Ba, nawet z rozmiarem trafiłeś. Jednak musisz się ze mną zgodzić, że biały sweter w czarne renifery należy do hipsterskiego obszaru kulturowego i nijak się ma do mojej rock’n’rollowej stylówy. Tak, tak, wiem, że moja szafa to patworkowe dzieło przypadku, chwilowych modowych zauroczeń i wyprzedaży, ale ty mi w zapanowaniu nad tym chaosem nie pomagasz. Trochę jak z futrzastym, czarnym kominem – mam już dwa i trzeci naprawdę nie był mi konieczny.
Worek słodyczy, jak pewnie się domyślasz, czeka na po świętach. Babcia wystarczająco zadbała, by do Nowego Roku dwukrotnie zwiększyć moją masę, dlatego znaczna część będzie przechomikowana na gorsze czasy, albo posłuży do osłodzenia moim współcierpiącym uciemiężenia w pracy. Ponadto musimy poruszyć kwestię alkoholu. Zauważ proszę, że zdobyłam już opinię małego alkusa, gdzie na chwilę obecną nawet kieliszków nie mam. Jakieś śliczne, z grawerem lub kryształowe w liczbie dwóch, zdecydowanie bardziej by mi się przydały niż kolejna butelka.
Nie chciałabym, byś pomyślał, że nie cieszę się z żadnych prezentów. Czarny lampion przepięknie się pali, a zapach delikatnych, owocowych świeczek przepełnia cały pokój. Perfumy to zawsze ryzykowne posunięcie, ale to dzięki Tobie poznałam moje ukochane Amor Amor, a tegoroczne Jimmy Choo mandarynką i różą łudząco je przypominają. Pewnie podpowiadała Ci Młoda, ona czasem czyta tego bloga ;) W tej kategorii – tak trzymaj!
Przepraszam, jeśli sprawiłam Ci tym listem przykrość, jednak warto, by za rok prezenty dla mnie trafiły do dzieci, które naprawdę na nie czekają. Ja będę się cieszyć z każdego drobiazgu i co więcej, obiecuję w przyszłym roku napisać swój list.
Niby już duża, Rita

Haha, przyjemnie się czytało ;)
OdpowiedzUsuńPrzyjemnie zapewne dlatego, że nie jestem tym Świętym Mikołajem, do którego jest skierowany list. Miejmy nadzieję, że nie strzeli focha za to sprostowanie kilku niedomówień. Zresztą, ja też mogłabym kilka sprostować, chociażby jeśli chodzi o książki - ktoś puścił plotkę, że mój zachwyt tematyką fantasy w wieku lat trzynastu czyni mnie fanką literatury fantastycznej. Niestety muszę zwrócić uwagę na to, że lat mi przybyło, a na półce tuż obok starego, dobrego "Zmierzchu" stoi tuzin książek w zupełnie innym klimacie. Dlatego byłabym wdzięczna, gdyby Święty wziął sobie do serca to sprostowanie. Na szczęście w tym roku mogę cieszyć się śliczną bluzeczką (szczęśliwy traf, że w moim guście), pięknym plakatem Audrey Hepburn i przytulnym kominem, który w moim przypadku był już konieczny ;) Nie wiem jak to wytrzymałaś, ale mój worek słodyczy nie mógłby tyle czekać. Został pochłonięty w ciągu dwóch dni i liczę tylko na mój dobry metabolizm ;D
To może przejdę do życzeń w związku ze zbliżającym się nowym rokiem - dużo radości, miłości i życzliwych ludzi wokół oraz wytrwałości w spełnianiu marzeń! Szczęśliwego 2015 r. ! ;)
Pozdrawiam,
Majka
Ach mikołaj. Kiedy to było?
OdpowiedzUsuń