Dzień jak co dzień. Sytuacja jakich wiele. Moja kumpela wtulona zalewa się (i mnie) łzami, bo mężczyzna jej życia okazał się Typowym Ujem. Nagle ścieżka dźwiękowa dramatu pod niezbyt zaskakującym tytułem "A ja go kochałam" zatrzymuje się. Chwila niepokojącej ciszy poprzedzona jest znaczącym chrumknięciem i pociągnięciem zasmarkanego nosa. Cisza narasta, a z każdą sekundą powoduje większe napięcie, oczekiwanie na wybuch kolejnego ataku rozpaczy.
- Chyba pomoczyłam Ci bluzkę, Mała.
- Nie szkodzi. - odpowiadam niemal automatycznie - Jak przemoknie mi stanik zacznę się skarżyć.
Ta "Duża" (5cm wyżej to ja nadrabiam obcasami, ot co!) uśmiecha się i wtula się dalej.
Ta "Duża" (5cm wyżej to ja nadrabiam obcasami, ot co!) uśmiecha się i wtula się dalej.
- Rita...
- Hmm?
- Jak ty ślicznie pachniesz.
- Hmm?
- Jak ty ślicznie pachniesz.

