sobota, 1 grudnia 2012

Prosty, prostszy, najprostszy przepis na pierniczki

No i zaczyna się...
sezon świąteczny

W czasie którego wujek google dosłownie przekopuje się przez bezmiar internetu w celu znalezienia najprostszego i najskuteczniejszego przepisu na pierniczki świąteczne.

Powiem nie skromnie - mój wygrywa!

Dlaczego? Bo osobiście jestem całkowitym beztalenciem kulinarnym, którego słowa 

"Miód podgrzać, wymieszać z pozostałymi składnikami i wyrobić, aż ciasto będzie jednolite w przekroju "
przerażają, a już zamiany jakiś gramów czegoś na coś innego - horror!

żadnego odmierzania jakiś dziwnych miar - ja nie jestem alchemikiem xDD

Przepis musi wyglądać tak :
wrzuć, wymieszaj, powycinaj ^_^

A i najważniejsze - pierniczki są miękkie od chwili wyciągnięcia z piekarnika, więc można je zrobić nawet dzień przed Wigilią ( z adnotacją, że jeśli chcecie, by stwardniały- na choinkę lub ktoś lubi łamiszczęki - trzeba zostawić 2-3 dni nie zamknięte, albo robić miesiąc przed i zamknąć w słoikach, by mięciutkie czekały do Wigilii :D ).


so... ready...steady...go!!!

1 duże jajko
2/3 szklanki cukru
1/4 kostki masła
200 g miodu płynnego (1/2 standardowego słoika, może być +/- jak kto lubi)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżka stołowa przyprawy korzennej
6 szklanek mąki (3+3)

i co teraz?
wrzuć wszystko (z adnotacją : najpierw 3 szklanki mąki),
pomieszaj (dodawaj te pozostałe ok. 3 szklanki mąki do uzyskania odpowiedniej konsystencji), wyrób jednolite ciasto
jeśli za płynne  - dodaj jeszcze mąki, jeśli za gęste - ciepłej wody
rozwałkuj,
wykrawaj pierniczki! :)
a potem do piekarnika 10 minut w 180 stopniach (lub 6min dla termoobiegu)

to poprostu nie może się nie udać !!! :D

wersja ilościowo bardziej świąteczna :

3 jajka
1,5 szklanki cukru
1/2 kostki masła
400g miodu
2 płaskie łyżeczki sody
2~3 łyżki stołowe przyprawy korzennej
i teraz 6 + X szklanek mąki do uzyskania odpowiedniej konsystencji 
( w praktyce 6+X = +/- 1 kg mąki )  


* przepis mojej wesołej twórczości, zdjęcia : google, bo mi się jakoś nie chce dekorować ;)

czwartek, 2 sierpnia 2012

Styl to..."zajebista sprawa powinna go mieć każda kobieta" cz. 3



Kontynuując ...

 Lata 50. to dekada, w której lśniły gwiazdy kina, podziwiane do dziś.
Audrey Hepburn, Sophia Loren, Brigitte Bardot, Marylin Monroe,
Grace Kelly - ponadczasowe ikony stylu i elegancji.

http://i.pinger.pl/pgr60/9a19b9bf00143daa4d358307/7.jpg
W czasach, gdy królowały na srebrnym ekranie, ich fanki pragnęły wyglądać tak samo szykowniee
i wytwornie.

Zaczęła się prawidziwie kobieca epoka, docenione kobiece kształty w krojach Chanel - jej klasyczny kostium: żakiet bez kołnierzyka i spódnica do kolan - królowały.

Podkreślona szerokim pasem talia miała być wąska. Wytworne, rozkloszowane suknie pobiły serca naszych babć, które pamiętały, by przez halki nadać im większą puszystość. Tu obowiązywała zasada - im ważniejsze wyjście tym szersza halka.

Warto znów wspomnieć kultową linię New Look Christiana Diora, która hołdowała wszystkim atutom kobiecości - cel : podkreślić wąską talię, poszerzyć biodra, powiększyć biust.


 W połowie lat 50. Coco Chanel uwolniła kobiety od obowiązku trzymania torebki w rękach. Słynny model 2.55 to pikowana torebka na łańcuszku, popularna do dziś.

To samo ze sweterkami na guziki. Większość z was ma w swojej szafie choć jeden.

W modzie lat 50. szalenie istotną rolę odgrywały dodatki. "Kocie" okulary, cienkie szpilki lub buty peep-toe, eleganckie torby, długie rękawiczki.


A w Polsce ? Łatwo nie było.
Co sprytniejsze szukały ubrań na bazarach. Pochodziły one przede wszystkim z amerykańskich paczek.
Popularne ‘trumniaki’ to baleriny stworzone z powycinanych i pofarbowanych na czarno tenisówek.  Popularne dziś pojęcie ‘Do-It-Yourself’ w tamtych czasach było najczęściej jedynym rozwiązaniem.




i z linków
w stylu G.Kelly :  http://sampleboard.wordpress.com/2012/05/12/how-2-capture-some-grace-kelly-style/
http://www.creativesalvage.com/2010/04/16/grace-kelly-style-icon/

B. Bardot :
http://www.polyvore.com/brigitte_bardot/celebrity?celebrity=Brigitte+Bardot