piątek, 27 czerwca 2014

Obiad mniej niż 200kcal

Macie czasem takie wrażenie, że stoicie przed lodówką i ... pustawo wam?

Właśnie tak miałam. Do tego był piątek, na szybko tylko makaron ze śmietaną i owocami - jakoś nie miałam apetytu. W ten sposób powstał obiad na mniej niż 200kcal.

Posty kulinarne to nie moja działka, ale niech już będzie ;)
( na 1 porcję ok. 270g = 170kcal )



poniedziałek, 2 czerwca 2014

12 bezglutenowych czekoladowych przepisów

http://tasty-yummies.com/2012/04/17/dark-chocolate-almond-butter-mini-cups-with-sea-salt-gluten-free-vegan-refined-sugar-free/Ponieważ dieta bezglutenowa została okrzyknięta numerem 1 w 2013 rok o czym wcześniej wspomniałam, trzeba być "trendy" ;) Proponuję wam 12 bezglutenowych słodkości zaczerpniętych z tasty-yummies.com i bloga freepeople. Przepisy nie tylko dla osób unikających glutenu, ale również wegan. To moja specyficzna "TODO LIST". Może, ktoś spróbuje tych przepisów przede mną? Jakby co czekam na uwagi i czy sfotografowane efekty!

►1. Ciemna czekolada z masłem migdałowym 

czwartek, 8 maja 2014

Zjedz śniadanie... w imię nauki !

Jestem fanką śniadania w formie : kawa i w drogę. Tak jadła moja babcia, moja matka, także mąż matki chrzestnej - ja też wolę spać 15 minut dłużej niż iść do kuchni. Bad idea...

Na konferencji Neuroscience 2012 zaprezentowano wyniki badań, w czasie których analizowano wpływ porannego posiłku na to, ile kalorii spożywa się później. Jak można się domyślić, osoby które ominęły śniadanie, reagowały bardziej entuzjastycznie na obrazki wysokokalorycznych przekąsek, a ponadto w czasie lunchu zjadały około 20% więcej kcal niż ci, którzy rano coś przekąsili. Winę za to, wg naukowców, ponosi kora oczodołowo-czołowa - ośrodek mózgu przetwarzających bodźce zapachowe i smakowe. Pusty żołądek je więcej oczami, my wybieramy większe porcje.

◄ Moje dzisiejsze śniadanko. Tak, dobrze widzisz, moja kawa musi być słodzona, fit czy nie fit, I don't care ;)

sobota, 26 kwietnia 2014

Lekki, zdrowy, tani ...obiad

Bajka? Wcale nie!
Lekki, zdrowy, dietetyczny i łatwo robiący się obiad wyjdzie jeśli:
(1) do kuchni wparujesz biorąc przy okazji w prawą co masz w lodówce
(2) i wygłodniałego mężczyznę ( również "fit" ), trawiącego w myśli(!), co z tego powstanie, w lewą rękę. 

Choć był piątek to trwająca oktawa Wielkanocy sprawiła, że staroświeckie i religijne ja mogło otrzymać mięsko. I to mięsko nie byle jakie, bo to co robimy w dwójkę w kuchni zawsze jest pyszne... dobra passa trwa, póki co ani jednej kulinarnej wpadki. Ale teraz do rzeczy!

niedziela, 6 kwietnia 2014

Paskudne wino i o tym co z nim zrobić?

Kupiłam słabe wino.
Moja wina...moja wina, że nie mieliśmy wina. Nie dam sobie rozgrzeszenia stwierdzając - zdarza się i tak. Skusiłam się bezmyślnie na taniutkie, portugalskie, czerwone półsłodkie Quintana (więcej o tym winie można przeczytać na winka.net o dziwo, w komentarzach wcale nie ma najgorszej opinii). Miało ładną etykietę i kiedyś było w gazetce biedronki jako "wina codzienne". Na swoje usprawiedliwienie dodam, że mam małe doświadczenie, nie umiem się zdecydować, a mężczyzna koło mnie też był niezdecydowany.

Nie powiedziałabym, że nie jest do wypicia, ale nie podpasowało mi i tyle. Teraz wiem, że ten posmak, który zostawał na języku to jego pieprzny aromat - jak dobrze, że jest internet... .

Wracając do meritum została połowa butelki... co z tym fantem zrobić? Wylać szkoda. Okrutne, ale pewnie większości przyszło do głowy - odstawić na półkę i częstować gości. Nie najgorszy pomysł, tylko nie w warunkach studenckich. Ruszyłam poszukiwać odpowiedzi ...

Jak przechowywać otwarte wino?

Tlen zmienia wino w ocet, amen. To jest pierwsza uwaga jaką trzeba zapamiętać - im mniej powietrza tym lepiej. Krótko - każdorazowo po nalaniu zakorkowywać. Po otwarciu przechowywać w chłodzie, w pionie i bez dostępu światła. Obniżona temperatura spowalnia reakcję utleniania. Pozycja horyzontalna zwiększałaby powierzchnię wina mającą kontakt z tlenem, a promieniowanie słoneczne powoduje zmianę barwy.  Ze spokojem powinno wytrzymać 3, 5 dni, a nawet tydzień. Utlenienianie zmienia smak, ale wino nie staje się toksyczne.

I co z tym teraz zrobić ?

Zacznę najprościej -  nie ma takich alkoholi, z których nie da się umieszać dobrych drinków.

          ▼ 1. Zróbmy z niego Sangrię! 
Mam do niej ogromny sentyment - na 18-ce pierwszej świętującej z moich przyjaciółek piłyśmy właśnie ten kultowy trunek bogów z biedronki podśpiewując na ultrastarze. 
To po prostu słodki, hiszpański orzeźwiający napój niewymagający wielkiej inwestycji - owoce i średniej jakości wino. Przepisów w internecie można znaleźć mnóstwo, mnóstwo wariacji na temat. Choćby u mlecznej krowy, madame edith czy ziółka w kuchni. Jak widać baza jest prosta - czerwone wino, cytrusy, brzoskwinia i coś do rozcieńczenia - woda sodowa czy wersja przeze mnie bardziej aprobowana - sprite.

          ▼ 2. Na grzaniec 
Przeciwnie do orzeźwiającej Sangii można sprawić sobie coś rozgrzewającego (prosty przepis). Sok z pomarańczy, miód lub cukier, dodać gotowej przyprawy lub samodzielnie na mieszać - trochę imbir, goździki, szczypta cynamonu, (tutaj czytałam, że można dać też rodzynki) całość uwieńczyć pomarańczą pokrojną w paski ... tylko wtulić się ( najlepiej w kogoś ) przy kominku i mruczeć z rozkoszy

          ▼ 3. Drinki pół na pół
Czyli najtradycyjniejsze studenckie metody "jak z najgorszego kwasu zrobić driniacza". W stosunku 1:1 wino z cytrynową fantą, cytrynową wodą sodową lub spritem (tinto de verrano). Także 1:1 wino i cola - brzmi jak profanacja, albo przepis z nonsensopedii? Możliwe, ale ten trunek z lodem robi wrażenie (calimocho). Ponadto z domowym sokiem jeżynowym, aroniowym lub z czarnej porzeczki ma właściwości lecznicze. Delikwenta podniosą z łóżka, bądź przeciwnie uśpią natychmiastowo, co choremu ciału jest wskazane (drink polskiej babuni).

          ▼ 4. Galaretkowe shoty
Zaryzykowałabym i spróbowała tego przepisu, oczywiście używając galaretki truskawkowej lub wiśniowej

Teraz bardziej kulinarnie.

          ▼ 5. Gulasz
Trudno wyobrazić sobie bardziej oczywiste zastosowanie zalegającego wina. Najprostszy, zawsze udany przepis na gulasz. Czas jak na gulasz normalny, rozsądny, z przygotowaniem i duszeniem zabawa na dwa palniki - ok godziny. Prawa autorskie - złote rady mojej babci. Dzieło na zasadzie "spójrz co masz w lodówce i szacuj".

      Składniki:
♦ dowolne mięso (raczej czerwone niż białe - intuicyjnie kurczak czy indyk wolą białe trunki)
♦ ok pół litra bulionu wołowego (może być z kostki, ambitniej własny)
♦ 1 duża cebula ( wygodniej średnia + mała )
♦ 2 ząbki czosnku
♦ coś z warzyw (coś tzn coś co po prostu mam, stosujemy zasadę i / lub - 1 marchew, papryka, 1/3 - 1/2 białej części pora)
♦ garść pieczarek
♦ masło, oliwa z oliwek
♦ przyda się sól i pieprz
♦ inne przyprawy wg uznania, można dodać sosu sojowego


      Wykonanie:
► mięso pokroić w kostkę ok. 2cm - doprawić solą pieprzem, podsmażyć na oliwie
(najlepiej w głębokiej patelni)
► średnią cebulę posiekać w kostkę, czosnek rozdrobnić wyciskarką, pora, marchewkę posiekać w plastry, papryki w kostkę - wszystko razem podsmażyć na średnim (małym) ogniu
( cel : rozmiękczyć warzywa, miarą zeszklenia, ale nie zesmażenia cebuli)
► zarumienione mięso i warzywa zalać szklanką wina chwilę (5-7min) potrzymać mieszając
(wino powinno lekko odparować )
► dodać gorący bulion i resztę wina, trzymać do zagotowania
► dodać dodatkowo łyżkę sosu sojowego, miłym akcentem będzie 1-2 suszone śliwki lub inne przyprawy
(imbir - dawkowanie: łyżeczka, rozmaryn - jedna gałązka, kolendrę - 1łyżeczka, liść laurowy - 2sztuki czy ziele angielskie -2/3sztuki - wg intuicji kucharki, ale może nie wszystkie na raz)
► wolno dusić na małym ogniu ok. 20min pod przykryciem
► w tym czasie pieczarki pociąć na ćwiartki podsmażyć z posiekaną małą cebulką 
► dodać pieczarki do duszącego się gulaszu i niech jeszcze z 10minut przejdą wzajemnym smakiem
► podawać z kaszą jaglaną lub pyrkami w wersji puree
          ▼ 6. Bigos
Bigos na pół słodkim? Czemu nie? Z zeznań świadków do tej pory- nikt się nie skarżył:)

          ▼ 7. Praliny z alkoholem
Namoczyć rodzynki w alkoholu. Orientacyjnie jak w ogóle robi się praliny u Ilki, a za mną chodzi też przepis od Ginger Breath

          ▼ 8. Deglasacja
Pojęcie chyba znane, ale dla mnie nie było. Gdy podczas smażenia coś nam przywarło do patelni, wystarczy wlać trochę wina i poczekać, aż się zagotuje i połączy z tym, co zostało na patelni. Można potem dodać do potrawy albo wykorzystać do przygotowania sosu ( np. na słodko dodając dżem wiśniowy) .

          ▼ 9. Gdy nie mamy zamiaru nic z nim robić
Zanim jednym ruchem wylejemy do zlewu, zawsze możemy oddać panom, którzy i mocniejsze trunki pijali - jestem przekonana, że się nie obrażą.


A wy, macie swoje przepisy z winem?
 Czy do czegoś jeszcze u was czerwone wino się nadaje?




czwartek, 3 kwietnia 2014

Czy wiesz, co jesz? - OBAL 10 MITÓW


10 mitów żywieniowych 

Obalmy 10 mitów, które są tak prawdopodobne, że przecież nie mogą być mitami !
Czekolada poprawia nastrój tak samo jak plasterek salami, a przed miażdżycą nie chroni lampka czerwonego wina dziennie, tylko pół litra tego trunku. Surowe warzywa i owoce plus jogurt popity sokiem marchwiowym – trudno sobie wyobrazić zdrowszy zestaw śniadaniowy. Kto jednak serwuje sobie taki posiłek w przekonaniu, że świetnie się odżywia, jest w błędzie. Do każdego z tych produktów naukowcy mają poważne zastrzeżenia. Ale to nie koniec. Coraz więcej naszych przekonań dotyczących jedzenia okazuje się – w świetle najnowszych badań – fałszem lub półprawdą !

sobota, 23 listopada 2013

"Paris vaut bien une messe"

Warto mieć Piętaszka. Oszczędność miejsca i pieniędzy. Je jedna, a najedzone pięć, nie potrzebny psychoterapeuta, bo zawsze jest z kim pogadać, nawet cztery. Niestety jeszcze w Paryżu byłam sama. Trochę szkoda, jedna ogarnęłaby wcześniej co widzieć będziemy, co zwiedzać będziemy, co zjemy, ale to było 6 lat temu. Jeszcze w gimnazjum. Gimnazjum dwujęzycznym, gdzie przez 8lekcji fancuskiego, a także przedmioty profilowane wpajano mi ( bo jeszcze nie nam ) język, bym dziś wiedziała, że ja i moje szare komórki nawaliłyśmy na całej linii.
"Nigdy nie udało nam się rozstrzygnąć, czy są oni [paryżanie] uszczęśliwieni, kiedy robimy błędy we francuskim, czy też po prostu uważają, że błędy te są interesujące i warto ich posłuchać." Franz Kafka
Szczęśliwie niedawno podjęłam się lekcji z przyjacielem Francuzem.
Może coś z tego będzie.
Oby.
A za nami znów chodzi Paryż. Drepta cichutko po wielu stronach, na przystankach tramwajowych i ulubionym tumbl.


 

http://24.media.tumblr.com/b5f0730e32abb28033a0fbfcc69a2c7e/tumblr_mvjlelvbpT1rilzkdo8_400.gif
Midnight in Paris (2011)

Przyznam też, że dopiero niedawno obejrzałyśmy "Le Fableux Destin d'Amelie Poulain" w ramach przyzwoicie tanich czwartków w kinie Muza 
( To jedno z tych klimatycznych miejsc, którym kosa komercyjnej śmierci zagląda w oczy, podtykając wyniki gigantów branżowej konkurencji. Wolę to miejsce, gdy prawie nie ma ludzi na wieczornym seansie, klimatyczna kawiarenka jest pusta, a w pudle można wygrzebać plakaty filmowe stojące, by je przygarnąć. Jest cisza i nie ma popcornu. Nie twierdzę, że duże kina są złe - nie są, ale takie kino jest inne, a film był wyborny) 
Po seansie zakochałam się po uszy ( w filmie jak i ponownie w mieście ). Zabawne, ale nawet byłam w kawiarni Café des Deux Moulins, w której pracowała Amelia. 
  

„Zdążając ku kafejce na placu St. Michel, gadamy jedno przez drugie, jak to cudownie być znowu w Paryżu, jak to Paryż się nic nie zmienia, że kafejki są zawsze, gdy nas w nich nie ma, że ulice są zawsze, gdy nas już na nich nie ma, że Paryż jest zawsze, gdy nas już w nim nie ma.” Erica Jong (z książki Strach przed lataniem)

Zwiedzając Montmartre, niedaleko Moulin Rouge mija się Café des Deux Moulins będącą przy Rue (ulicy) Lepi, dziś obleganą przez turystów, którym niestraszne takie, a nie inne ceny. Przypomniało mi się, Amelia lubiła dźwięk pękającego crème brûlée ( by uzyskać przepis kliknij obrazek )

zdjęcie : kornikwkuchni.blogspot.com
Spróbowałam, co prawda nie w Paryżu, a w poznańskim sphinxie ( beznadziejnego kelnera mają przy Gwarnej, nie mogę tego zapomnieć - człowiek z zerowym wyczuciem Śmiać mi się chciało. Przydałaby mu się książeczka "Poczuj bluesa...", którą kazano mi czytać w podstawówce. Szczęśliwie, nie zepsuł mi popołudnia i wieczoru ) i też niedawno, bo jakoś w okolicy seansu Amelii mon ami nie mógł uwierzyć, że nie próbowałam ( tak jak on po x-latach w Polsce kogla-mogla - nadrobił to dość późno ).

W gratisie dorzucam przepis na quiche lorraine, która jest banalna, a jednocześnie robi wrażenie!  ("która" jest rodzaju żeńskiego, jak polska tarta, czasem ludzie próbują błysnąć, niekoniecznie swoją wiedzą)

Przed przepisem dodam - "piętaszek" to moje rozpiętaszenie - od piątki jaźni.

Ciasto na quiche:
     200g mąki
     125 g margaryny lub masła
     1/2 łyżeczki soli
     ok. 5 łyżek stołowych wody
Nadzienie :
   
2 lub 3 jajka

    200ml śmietany
    natka pietruszki
    150-180g szynki lub boczku
    60 g sera (oryginalnie gruyere)    
    sól, pieprz (oraz zioła prowansalskie)
http://www.quiche-lorraine.com/images/piquage_de_la_pate.jpgCiasto francuskie : Piekarnik nastawiam na 250st.C by się nagrzewał. Zimne masło kroimy na mące. Dodajemy jajko sól i wodę. Szybko zagniatamy gładkie ciasto (w razie potrzeby dodajemy odrobinę więcej wody). Ciasto można na 25 minut wstawić do lodówki (lepiej, ale nie jest to konieczne, dla mnie i tak wychodzi ;-) ). Rozwałkowujemy ciasto pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia na grubość 3-5 mm. Formę do tarty o średnicy (moja 26 cm) wylepiamy ciastem. Nakłuwamy widelcem - spód mamy gęsto w kropeczki. Formę z ciastem wstawiamy na ok. 10 minut do piekarnika - ciasto ma się lekko zarumienić z wierzchu, nie upiec. Wyciągamy, niech sobie przestygnie, w czasie gdy zajmiemy się nadzieniem.

Farsz :  I tu już z górki. Pietruszkę siekamy drobno, szynkę w kostkę, a ser zcieramy. Jajka ubijamy ze szczyptą soli ( lekką ręką, bo przecież szynka nada charakteru) i pieprzu oraz śmietaną. Masę mieszamy z szynką, pietruszką i serem. Wszystko wylewamy do tarty i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do ok.200st i pieczemy przez ok. 25 minut lub do do momentu, aż masa jajeczna się zetnie i zrumieni. Podajemy na ciepło lub na zimno w towarzystwie sałatki np. z rukoli.

http://www.cuisine-francaise.org/blog/wp-content/uploads/2008/10/quiche-lorraine-blog.jpg


sobota, 1 grudnia 2012

Prosty, prostszy, najprostszy przepis na pierniczki

No i zaczyna się...
sezon świąteczny

W czasie którego wujek google dosłownie przekopuje się przez bezmiar internetu w celu znalezienia najprostszego i najskuteczniejszego przepisu na pierniczki świąteczne.

Powiem nie skromnie - mój wygrywa!

Dlaczego? Bo osobiście jestem całkowitym beztalenciem kulinarnym, którego słowa 

"Miód podgrzać, wymieszać z pozostałymi składnikami i wyrobić, aż ciasto będzie jednolite w przekroju "
przerażają, a już zamiany jakiś gramów czegoś na coś innego - horror!

żadnego odmierzania jakiś dziwnych miar - ja nie jestem alchemikiem xDD

Przepis musi wyglądać tak :
wrzuć, wymieszaj, powycinaj ^_^

A i najważniejsze - pierniczki są miękkie od chwili wyciągnięcia z piekarnika, więc można je zrobić nawet dzień przed Wigilią ( z adnotacją, że jeśli chcecie, by stwardniały- na choinkę lub ktoś lubi łamiszczęki - trzeba zostawić 2-3 dni nie zamknięte, albo robić miesiąc przed i zamknąć w słoikach, by mięciutkie czekały do Wigilii :D ).


so... ready...steady...go!!!

1 duże jajko
2/3 szklanki cukru
1/4 kostki masła
200 g miodu płynnego (1/2 standardowego słoika, może być +/- jak kto lubi)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżka stołowa przyprawy korzennej
6 szklanek mąki (3+3)

i co teraz?
wrzuć wszystko (z adnotacją : najpierw 3 szklanki mąki),
pomieszaj (dodawaj te pozostałe ok. 3 szklanki mąki do uzyskania odpowiedniej konsystencji), wyrób jednolite ciasto
jeśli za płynne  - dodaj jeszcze mąki, jeśli za gęste - ciepłej wody
rozwałkuj,
wykrawaj pierniczki! :)
a potem do piekarnika 10 minut w 180 stopniach (lub 6min dla termoobiegu)

to poprostu nie może się nie udać !!! :D

wersja ilościowo bardziej świąteczna :

3 jajka
1,5 szklanki cukru
1/2 kostki masła
400g miodu
2 płaskie łyżeczki sody
2~3 łyżki stołowe przyprawy korzennej
i teraz 6 + X szklanek mąki do uzyskania odpowiedniej konsystencji 
( w praktyce 6+X = +/- 1 kg mąki )  


* przepis mojej wesołej twórczości, zdjęcia : google, bo mi się jakoś nie chce dekorować ;)